"Nic tak nie jest potrzebne człowiekowi jak Miłosierdzie Boże - owa miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość ku nieskończonym wyżynom świętości Boga" (Jan Paweł II).
Papież Franciszek od początku swojego pontyfikatu wzywa do ukazywania miłosiernego oblicza Boga. Jeśli mamy skutecznie przepowiadać prawdę o Bożym Miłosierdziu, musimy sami najpierw dobrze rozumieć, o czym mówimy.
Czym zatem jest Miłosierdzie Boże? Jest to miłość Boża, która ogarnia ludzi zranionych przez zło, grzech, chorobę, samotność, rozpacz, śmierć. Jednak miłosierdzie Boga względem człowieka zawiera w sobie podwójną dynamikę. Obrazowo mówiąc jest to ruch w dół i ruch w górę. Pierwszy jest ruch w dół, czyli zejście na poziom ludzkiego grzechu, cierpienia, duchowej lub materialnej biedy. Drugi jest ruch w górę, czyli podnoszenie z upadku, przywracanie do życia, przebaczenie grzechów, uzdrowienie, konkretna materialna pomoc, prostowanie krętych dróg. Tę podwójną aktywność Bożego Miłosierdzia widać w życiu Jezusa. Najbardziej w tajemnicy paschalnej. Poprzez krzyż Bóg pochyla się nad człowiekiem, schodzi na samo dno grzechu, bólu, samotności, śmierci, aby dotknąć najboleśniejszych ran ludzkiego życia. Jezus idzie do mrocznej krainy śmierci, by człowieka stamtąd wybawić, czyli pociągnąć ze sobą ku pełni życia. Miłosierdzie pochyla się nad człowiekiem nie tylko po to, żeby mu współczuć. Ono wyprowadza ze śmierci do życia, które nazywamy zbawieniem.
Bóg sam od pierwszych kart Pisma Świętego opowiada o swoim miłosierdziu. W naszych czasach tę prawdę przypomina orędzie przekazane przez św. Siostrę Faustynę i nauczanie papieża Jana Pawła II. Objawienia Pana Jezusa, które otrzymywała siostra Faustyna od 1929 r. do swej śmierci w roku 1938, a więc przez dziewięć lat, obejmowały szereg poleceń: Pan Jezus dyktował jej modlitwy i formy czci swego miłosierdzia, które chciał, by zostały rozpowszechnione dla pożytku duchowego, pociechy i zbawienia wielu dusz.
Chciałabym zatrzymać się w tym artykule nad obrazem Jezusa Miłosiernego, który powstał z woli samego Jezusa. Obraz ma bowiem za zadanie stworzyć więź, ułatwić relację z Bogiem. Otwarte oczy są znakiem Bożej obecności oraz wszechwiedzy, symbolem zawsze czuwającego, nigdy niezasypiającego, naocznego świadka nie tylko zdarzeń naszego życia, ale i najmniejszych poruszeń naszego serca. W trudnych i niepewnych chwilach życia spojrzenie w miłosierne oczy Jezusa napełnia spokojem i daje poczucie prawdziwej obecności Boga, który rozumie i kocha. Jezus powiedział: Spojrzenie Moje z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża (Dz. 326). Jest to spojrzenie miłosiernej miłości, które przenika każdą duszę w każdym miejscu i w każdym czasie. Nie jest to obojętne patrzenie, ono niesie z sobą wiele łask i niepojęty dar miłości, miłości aż do oddania życia za nas.
Z Dzienniczka siostry Faustyny:
Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję się w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.
(Dz 1728)
Boże proszę usłysz każde uderzenie mego serca, które bije dla Ciebie.
Ewa Caban

