Dialogi na cztery nogi katolickiego Agnostyka i Scholastyka Cz.III, czyli
„Niezłe Kwiatki”
Scholastyk (S): Pytasz mnie o to, czym są dogmaty i komu są one potrzebne? Po co komu Kościół, Tradycja i Magisterium? W końcu zadajesz pytanie, czy samo Pismo św. nie wystarczy? Niestety w Twoich pytaniach wyczuwam niechęć, uprzedzenie oraz niczym nieuzasadniony sprzeciw. Niepotrzebnie się tak spinasz i naginasz, skoro sam nawet o tym nie wiedząc przyznałeś, że dogmat istnieje, że Kościół jest potrzeby, Tradycja ważna, a Magisterium konieczne…
Agnostyk (A): Ja tak powiedziałem?! Scholastyku, nie wciskaj mi tu ciemnoty! Nic takiego nie mówiłem! Mało tego, uważam, że wszystko to jest niepotrzebne i niczemu nie służy…
S: Doprawdy? Dlaczego sam sobie przeczysz? Czy to nie przyznałeś, że istnieje jedna, obiektywna i absolutna prawda? Czy mi się wydaje, ale to chyba Ty przyznałeś również, że prawdę tę poznajemy rozumem i przyjmujemy aktem woli. W końcu coś mi się zdaje, że potwierdziłeś, iż prawdę poznajemy i przyjmujemy dzięki autorytetowi, czyli komuś, kto tę prawdę zna i rozumie ją najlepiej.
A: No, tak. Tak mówiłem i co z tego? Co to ma wspólnego z całym tym teologicznym anachronizmem, którym się posługujesz?
S: Po pierwsze nie anachronizmem, bo to, że nie rozumiesz podstawowych pojęć, nie świadczy o ich anachronizmie, ale raczej wskazuje na Twoją ignorancję i braki. Po pierwsze dogmat mój drogi to nic innego jak Prawda, którą Bóg objawił. Prawda ta została objawiona w Piśmie św. oraz Tradycji. Tradycja natomiast to ustny przekaz prawd objawionych. Pamiętaj, że zanim powstało Pismo św., Dobra Nowina głoszona była bezpośrednio przez apostołów, jak to się mówi face to face. Właśnie to ustne głoszenie prawd wiary nazywa się Tradycją apostolską. Zwróć uwagę, że apostołowie najpierw głosili Słowo Boże, a dopiero później napisali swoje Ewangelie. Powiem Ci więcej, jedna z Ewangelii wcale nie była napisana przez apostoła Jezusa, lecz św. Łukasza, który był uczniem św. Pawła. Jak sądzisz, skąd św. Łukasz pozyskał prawdę, którą opisał w swojej Ewangelii?
A: Pewnie z przekazu ustnego. Nie rozumiem jednak jak połączyć dogmat z Pismem św., Tradycją, Kościołem oraz Magisterium, czyli Urzędem Nauczycielskim...
S: I w tym miejscu dotykamy wielkiej tajemnicy, jaką jest Kościół. Zanim jednak do Niego przejdziemy, spróbuję połączyć Twoje kropki. Po pierwsze zwróć uwagę na to, że Prawdy Wiary były głoszone bezpośrednio przez apostołów oraz osoby przez nich powołane do głoszenia Dobrej Nowiny. Po drugie, czytając Dzieje Apostolskie oraz Listy Apostolskie zauważysz, że w czasie głoszenia Słowa Bożego pojawiały się w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich różnorakie problemy i błędy, które apostołowie korygowali, przypominając Prawdy Wiary, często stanowczo napominając błądzących. Zwróć, proszę uwagę na bardzo istotny szczegół zawarty w 15. rozdziale Dziejów Apostolskich, gdzie opisany jest tak zwany Sobór Jerozolimski. Otóż znajdziesz w nim opis przebiegu zgromadzenia apostołów w celu rozstrzygnięcia istotnej kwestii doktrynalnej. Konieczność odbycia Soboru wynikała z faktu, że niektórzy nauczali pogan, że aby dostąpić zbawienia muszą poddać się obrzezaniu. Ta sytuacja wywołała spore zamieszanie i spory wśród pierwszych chrześcijan. W związku z tym apostołowie postanowili rozstrzygnąć tę kwestię na zgromadzeniu, wydając stosowny dokument. Na szczególną uwagę zasługuje użyte przez apostołów stwierdzenie: „Postanowiliśmy bowiem, Duch Św. i my…”. Czytając Dzieje Apostolskie, znajdziesz tam wszystko, o czym Ci mówię: Dogmat, czyli Prawdę objawioną zawartą w Tradycji, tzn. ustnym przekazie oraz Piśmie św., czyli spisanym Słowie Bożym. Bez problemu dostrzeżesz również Magisterium – czyli Urząd Nauczycielski Kościoła, św. Piotra - pierwszego papieża oraz apostołów zgromadzonych z nim w jedności. Dostrzeżesz w końcu sens następnych kilkunastu Soborów, które miały miejsce na przestrzeni minionych wieków.
A: Scholastyku, wszystko, co do tej pory mówisz jest logiczne i spójne, ale nie rozumiem, dlaczego Kościół co rusz wymyśla nowe dogmaty oraz określa nowe prawdy wiary, które nie znajdują potwierdzenia w Piśmie św.?
S: Mój drogi, Przyjacielu, w kwestii dogmatów Kościół nic nie wymyśla i nie tworzy. Cała prawda została już dawno temu objawiona, a objawienie definitywnie się zakończyło. Przyjmuje się, że objawienie zakończyło się wraz ze śmiercią ostatniego apostoła lub śmiercią ostatniego świadka zmartwychwstania. Słusznie pytasz, skąd zatem biorą się dogmaty? Pozwól, że posłużę się pewnym bardzo uproszczonym i niedoskonałym porównaniem. Wyobraź sobie roślinę, a dokładnie korzeń głęboko wrośnięty w ziemię, łodygę oraz pąk kwiatu. Wyobraź sobie, że dobry ogrodnik codziennie ją podlewa i pielęgnuje, a promienie słoneczne przenikają ją i rozgrzewają od środka. Całe piękno kwiatu zawarte jest w tym pąku, malutkim i niepozornym. Powoli, bardzo powoli pąk się rozwija, ukazując całe ukryte piękno kwiatu; listek po listku, płatek po płatku i tak bez końca. Za każdym jednak razem ujawnia się coraz piękniejszy kwiat. Wyobraź sobie, że ten kwiat ciągle kwitnie, odkrywa swoje piękno oraz za każdym razem porywa Cię w zachwycie. Mniej więcej tak właśnie jest z Kościołem i prawdą objawioną, czyli dogmatem. Tak jak w pąku zawarty jest cały kwiat, tak samo cała prawda objawiona zawarta jest Kościele. Tak jak słońce przenika i rozgrzewa roślinę, tak samo Duch Święty przenika Kościół, odkrywając prawdę przed nami i poruszając naszą wolę. Cała prawda objawiona od zawsze była zawarta Kościele, nawet tak małym, jakimi były pierwsze wspólnoty chrześcijańskie. Kościół nie wymyśla piękna prawdy, ale ją opisuje, zwracając uwagę na detale, których nie jesteśmy w stanie odkryć oraz zrozumieć, choć jesteśmy częścią tej samej rośliny.
A: A skąd u Ciebie przekonanie, że prawda objawiona zawarta jest w Kościele i dlaczego akurat w nim? Skąd bierze się u Ciebie takie porównanie? Czy Ty naprawdę nie widzisz, co się dzieje z Twoim Kościołem, że bardziej przypomina zaorane pole niż kwietną łąkę? Czy Ty naprawdę tego nie widzisz, Scholastyku? Milczysz? Nie masz nic tym razem do powiedzenia? No, powiedz coś w końcu…
CDN
Józef Heczko

