Transmisja online

Msze św.

W NIEDZIELE

w kościele - 7.00, 10.30, 12.00, 18.00
w kaplicy - 9.00

W TYGODNIU

codziennie - 7.00 i 18.00

Twoja Biblia

Dialogi na cztery nogi katolickiego Agnostyka i Scholastyka cz. IV,

czyli wyginam śmiało ciało!

Scholastyk (S): Zanim powiem Ci swoje zdanie na temat Kościoła chciałbym, abyś to Ty pierwszy powiedział mi, czym według Ciebie jest Kościół, jak go postrzegasz, jak go rozumiesz i w końcu, co dla Ciebie znaczy?

Agnostyk (A): Skoro wywołałeś ten temat i tak bardzo chcesz, to Ci powiem. Kościół to instytucja stara jak świat i aż dziwne, że jeszcze trwa. Pytasz, jak postrzegam Kościół? Kościół kojarzy mi się z pedofilią, aferami i skandalami seksualnymi, z przepychem, próżnością, arogancją i chciwością. Kościół to ciągłe kłótnie i spory, wzajemnie zwalczające się frakcje i bez pokrycia deklaracje. Tak Scholastyku, dobrze słyszysz, tak właśnie widzę Kościół. A Ty, zamiast czytać te swoje książki, włącz lepiej telewizor i otwórz Internet - sam zobaczysz, że wygląda jak zaorane pole, a nie kwietna łąka. Czyż nie?!

S: Czy to już wszystko, co masz do powiedzenia, bo zdaje mi się, że zapomniałeś jeszcze o kilku istotnych zarzutach. W swojej wyliczance pominąłeś zdrady małżeńskie, kradzieże, oszustwa, morderstwa, gwałty, aborcję, eutanazję… Możesz wymyślić każdy rodzaj zła i śmiało dołożyć do tej listy.

A: Scholastyku, no bez przesady! Co prawda jestem krytyczny wobec Kościoła, ale pewnych granic nie przekraczam. Ja nic takiego nawet sobie nie pomyślałem i albo sobie ze mnie kpisz, albo jesteś większym agnostykiem niż ja (ha-ha-ha).

S: Nic z tych rzeczy przyjacielu, nie kpię z Ciebie i mówię całkiem serio. Sedno problemu tkwi jednak w tym, że kompletnie nie rozumiesz, czym naprawdę jest Kościół. Twoja krytyczna ocena jest uzasadniona, ale jak to zwykle z Tobą bywa, masz rację tylko po części i nie mówisz całej prawdy. Niestety, zapomniałeś już to, o czym pisałem Ci w liście i o czym rozmawialiśmy wcześniej. Prawda, mój drogi przyjacielu jest Prawdą tylko wtedy, gdy obejmuje cały badany byt, a opis ten jest zgodny z rzeczywistością. Wybacz mi zbyt dosadne stwierdzenie, ale muszę to powiedzieć: częściowa prawda o Kościele, którą prezentujesz jest tyle warta, co … prawda. Po pierwsze Agnostyku, myli się ten, kto Kościół utożsamia wyłącznie z duchownymi i zapomina przy okazji o wszystkich innych wierzących, tzn. włączonych przez chrzest do wspólnoty Kościoła. Tak mój drogi, dobrze słyszysz, Kościół to również Ty i ja, cały Ty i cały ja! Kościół to MY z całym naszym „dobrodziejstwem”; z naszymi cnotami i wadami, dobrymi uczynkami i grzechami. Kiedy mówimy o Kościele, musimy mieć na myśli całą wspólnotę ludzi wierzących, dobrych i złych, świętych i grzesznych, czystych i splamionych grzechem. Dlatego jednym tchem wymieniłem wszystkie plugastwa, ponieważ zdarza się, że dopuszczają się ich ludzie wierzący i to niezależnie od tego, jaką rolę pełnią w Kościele. Ograniczanie zła w Kościele wyłącznie do duchowieństwa jest nadużyciem i uproszczeniem nielicującym z osobą inteligentną, a za taką Cię uważam. Żaden grzech, niezależnie od tego, kto go popełnia nie pozostaje bez echa i wpływu na cały Kościół i jego obraz w świecie. Trafnie ujął to św. Paweł w Liście do Koryntian: „Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi Jego członkami... Tak więc, gdy cierpi jeden członek, to współcierpią wszystkie inne członki…”. Dokładnie tak samo jest z grzechem w Kościele. Kiedy grzeszy jeden i cierpi jego dusza, to skutki grzechu odczuwa cała wspólnota.

A: Czy przez to chcesz usprawiedliwić grzechy hierarchów?

S: Absolutnie nie! Powiem Ci więcej: biada każdemu, przez którego przyjdzie zgorszenie, byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w morzu! Niestety, Agnostyku, słowa te nie odnoszą się wyłącznie do kapłanów, ale dotyczą każdego wierzącego, również nas! Różnica między nimi a nami polegać może wyłącznie na wielkości kamienia i długości sznura. Zwróć jednak uwagę na użyte przez św. Pawła stwierdzenie: „jesteście Ciałem Chrystusa”.

A: Bardzo obrazowe porównanie, ale czy rzeczywiście trafne? Jakoś tego w świecie nie widać.

S: Zaraz, zaraz! Skoro ustaliliśmy, że Kościół to również wspólnota ludzi wierzących, to bardzo proszę, abyś nie patrzył na niego wyłącznie z perspektywy zdeprawowanych kapłanów jak np. Marcial Degollado i skompromitowanych kardynałów jak McCarrick. Teraz ja Ciebie proszę: wyłącz telewizor, zamknij Internet, włącz myślenie i skup się na tym, co chce Ci powiedzieć św. Paweł. Kościół jest bowiem Mistycznym Ciałem Chrystusa, oznaczającym społeczność wszystkich dusz, uświęconych i zjednoczonych niewidzialnymi, wewnętrznymi i duchowymi węzłami z Chrystusem i w Chrystusie, a przez Chrystusa z Bogiem. Kościół zatem, to nie tylko wspólnota ludzi wierzących żyjących tu na ziemi, których nazywamy Kościołem walczącym. Kościół to również wspólnota świętych w Niebie, która jest Kościołem triumfującym oraz wspólnota dusz czyśćcowych, które należą do Kościoła cierpiącego. Dopiero gdy połączymy te trzy rzeczywistości w jedną całość, możemy mówić o prawdziwym Kościele, który jest jeden, święty, powszechny i apostolski, a głową którego jest sam Chrystus. Nikt ani nic poza naszym grzechem, nie może nas pozbawić jedności i łączności z Kościołem i jego Głową.

I na koniec tego wątku: patrząc na Kościół, pamiętaj również, że na świecie żyje ponad miliard trzysta milionów katolików. Kapłani stanowią jedynie promil ogółu wierzących, a księża pedofile niecały promil ogólnej liczby duchownych. Nie podaję Ci tej statystyki, żeby bagatelizować problem grzechu wśród duchowieństwa. Chcę zwrócić Twoją uwagę, że zło na świecie istnieje również przez takich jak my, ludzi mieniących się osobami wierzącymi. To jest jedna strona medalu! Druga jest taka, że Kościół to nie tylko grzesznicy, o których głośno w mediach, ale również ludzie święci, o których nie usłyszysz w radiu czy telewizji oraz nie przeczytasz w Internecie. Nie krzyczą w mediach i nie nagłaśniają dobra, które czynią, ale swoim uczciwym życiem, modlitwą, cierpieniem i dobrymi uczynkami leczą rany zadawane Kościołowi, również przez takich jak my. Osobiście uważam, że tych z tej drugiej strony medalu jest zdecydowanie więcej. Nie podam Ci proporcji, bo ich nie znam, ale wystarczy, że rozejrzysz się wokół siebie i sam przekonasz, że znasz więcej dobrych kapłanów oraz prawdziwie wierzących, niż podają media. 

A: Jaki koniec?! Teraz dopiero nasza rozmowa nabiera rumieńców (ha-ha-ha). Nadal jednak nie rozumiem tych przymiotów Kościoła: jeden, święty, powszechny i apostolski. Co to w ogóle znaczy? Czy mógłbyś mi to wyjaśnić, ale tak na chłopski rozum, proszę.

S: Oczywiście, jeśli nie masz jeszcze dosyć, lubisz gimnastykę i gotowy jesteś wyginać śmiało ciało, to na początek pochylmy się głęboko nad świętością Kościoła i jego Głową...    

  cdn.

Józef Heczko