Transmisja online

Msze św.

W NIEDZIELE

w kościele - 7.00, 10.30, 12.00, 18.00
w kaplicy - 9.00

W TYGODNIU

codziennie - 7.00 i 18.00

Twoja Biblia

Dialogi na cztery nogi katolickiego Agnostyka i Scholastyka Cz. VI, czyli:

 „Jak przy użyciu skalpela i instrukcji po chińsku przeprowadzić operację”

Scholastyk (S): Mój drogi Agnostyku, abyśmy mogli rzeczowo rozmawiać o świętości Kościoła, musimy najpierw wykonać małą operację, czyli przy użyciu skalpela prawdy wykonać zabieg pojęciowy na otwartym ciele, jakim jest Kościół. Zanim bowiem zaczniemy go oceniać, musimy spojrzeć na niego ontologicznie, to znaczy musimy ustalić, z kim właściwie mamy do czynienia i jaka jest jego wewnętrzna natura.

Agnostyk (A): Ojcze Scholastyku! Litości. Prosiłem: żadnej ontologii, żadnej metafizyki, żadnej filozofii! Gdy słyszę te słowa, czuję się, jakbym czytał instrukcję obsługi pralki po chińsku.

S: (śmiech) Spokojnie, zrozumiesz! Spojrzenie ontologiczne to po prostu patrzenie pod podszewkę rzeczywistości, którą zazwyczaj oceniasz tylko po zewnętrznych, widzialnych znakach. Uzbrój się w cierpliwość – obiecuję, że na końcu wszystko „zatrybi”, a ten chiński okaże się nie taki chiński, na jaki wygląda. Ale zanim Ci to wyłożę, powiedz mi: co Ty właściwie widzisz, gdy patrzysz na Kościół? Tylko proszę, tym razem bez Twojego ulubionego zestawu złośliwości.

A: Dobrze, spróbuję być obiektywny jak mikroskop i precyzyjny jak skalpel, do którego się odwołujesz. Dla mnie Kościół to przede wszystkim instytucja religijna i hierarchiczna. Na czele papież, potem biskupi i kapłani. Teoretycznie łączy ich to samo wyznanie wiary i te same normy moralne i wartości. Do tego dochodzi szereg instytucji pośrednich: stowarzyszenia, zakony, instytuty, szkoły, szpitale itp. I oczywiście Kościół, to potężne zasoby materialne, które – znów teoretycznie – mają służyć celom wyższym. To tak w największym skrócie.

S: Bardzo dobrze opisałeś aspekt widzialny Kościoła z perspektywy stricte socjologicznej. Problem w tym, że to tylko „opakowanie” bez pokazania, co jest w środku. Opisałeś ramę obrazu, całkowicie pomijając płótno, czyli świętość ontologiczną Kościoła. Zobaczyłeś ręce, nogi, skórę i włosy, ale nie zobaczyłeś człowieka.

A: Czyli co? Magiczne zaklęcie, które sprawia, że brudy Kościoła stają się czyste?

S: Nie magia, lecz natura! Skupiłeś się na strukturze zewnętrznej Kościoła: majątku i ludziach, którzy bywają ułomni i grzeszni. Mówiliśmy o tym bardzo obszernie wcześniej i nie ma sensu powtarzać tych samych argumentów. Prawda jest taka, że z natury, czyli ze swej istoty, Kościół jest święty i nikt tego zmienić nie zdoła.

A: Bo…?

S: Bo jest święty, gdyż jest Mistycznym Ciałem Chrystusa. On jest jego Głową - jest nieskalany i święty ze swej natury. Żaden grzech nie może Go „ubrudzić”, nawet w sytuacji, gdy grzechy świata wziął na siebie i zgładził na drzewie krzyża. Kościół jest święty, bo Chrystus, jego Głowa jest święty. Tak jak błoto na ubraniu nie brudzi samego człowieka, tak brud naszych grzechów nie brudzi Kościoła jako Mistycznego Ciała Chrystusa. Logiczne, prawdaż?! Ponadto Agnostyku, Kościół jest święty, bo jego fundamentem są sakramenty, które Chrystus ustanowił i które pozostają czyste i święte, nawet gdy ich szafarz jest grzesznikiem. Jeśli listonosz jest gburem, to czy list z wygraną traci swoją wartość? Nie. Jeśli zły lekarz poda Ci właściwe lekarstwo, to czy traci ono swoją uzdrawiającą moc i wartość? Nie. Tak samo chleb staje się Ciałem Chrystusa mocą Boga, a nie cnotą księdza. Logiczne? Kościół zachowuje też czystość nauki, mimo że niektórzy z nas błądzą i sieją herezje. I w końcu: jest święty, bo jest dziełem samego Boga, odbiciem Jego blasku i Jego Oblubienicą. Można śmiało powiedzieć, że Kościół jest święty, bo nosi w sobie DNA Boga. Świętość Kościoła to nie „bezwypadkowa jazda” ludzi Kościoła, ale „marka silnika”, który go napędza  Rozumiesz teraz tę różnicę między takimi pojęciami jak „urząd” oraz „instytucja” a „istota” i „natura”?

A: (zamyślony) Scholastyku, masz rację. Teraz dopiero uświadamiam sobie, jak ważne były nasze rozmowy o prawdzie i bycie. Zaczynam łapać: na każdy byt należy patrzeć nie tylko przez pryzmat cech zewnętrznych, ale przede wszystkim przez jego naturę. Dopiero wtedy będziemy mogli mówić o obiektywnym - prawdziwym pojmowaniu rzeczywistości. Wiesz co? Myślę, że będę potrafił przełożyć to, co mówisz, z chińskiego na bardziej przystępny język. W tym celu muszę Cię zabrać na lekcję biologii – konkretnie na anatomię człowieka.

S: (podnosi brew) Anatomia? Brzmi jak podstęp, a ja mam już swoje lata... (śmiech), ale dla Ciebie zaryzykuję. Ciekaw jestem, co tam wykombinowałeś?

 

Józef Heczko