Niech treść piosenki śpiewanej parędziesiąt lat temu w środowiskach oazowych posłuży za motto tego artykułu.
Muzyka kształtuje nasze życie, czy tego chcemy, czy nie. Towarzyszy od urodzenia, kiedy ciepły głos rodziców kołysze nas do snu, gdy zachwycamy się pierwszymi idolami młodości i nie wiadomo, czy bardziej ich wyglądem, czy też utworami, które wykonują. W różnych etapach życia słuchamy innych piosenek, studenckich protest-songów, żeglarskich szant czy poezji śpiewanej przy ognisku. Osobny rozdział stanowią pieśni patriotyczne, podnoszące na duchu, nawołujące do wszelakich zrywów, a także domowe przyśpiewki, charakterystyczne dla każdego regionu, każdego domu, a nawet każdej izby. Bez względu na to, czy jest się obdarzonym słuchem muzycznym, czy też nie, każdy z pewnością potrafiłby opisać swoją przygodę z muzyką w jedyny i niepowtarzalny sposób. Żadna inna dyscyplina sztuki nie obrazuje emocji tak wyraźnie jak muzyka, szczególnie ta wyrażana w słowach ubranych w melodie. Wszelkie narzędzia ukryte w nutach: dynamika, linia melodyczna, tempo, harmonia i wiele innych elementów tej cudownej sztuki pozwalają najlepiej werbalizować treści, a także pomagać w ich przeżywaniu. Nie dziwi więc fakt, że śpiew ma szczególne znaczenie w celebracji wszelakiej liturgii z eucharystyczną na czele.
Współczesne ruchy odnowy kościoła rozpowszechniły różne formy śpiewów, a ich brzmienie, teksty oraz dynamika do dzisiaj służą jako identyfikator wspólnot oraz charakteru duchowości wykonawców.
Moja przygoda z muzyką sakralną rozpoczęła się od śląskiego festiwalu Sacrosong, który w okresie upadającego komunizmu i transformacji ustrojowej stanowił skarbnicę cudownych dźwięków i treści, a przede wszystkim wskazywał na nową wiosnę Kościoła, o której tak często wspominał ukochany papież Jan Paweł II. Ta wiosna miała nadejść z nowym - XXI wiekiem. Kościół młodych wykrzykiwał wówczas: „Tertio Millenio Adveniente”, nadchodzi trzecie tysiąclecie, w którym albo będziemy budować na Bogu, albo nie będzie nas wcale...
Z perspektywy dwudziestu lat nowego wieku już widać, gdzie leży główny problem społeczeństw. Tempo przepływu informacji (najczęściej niesprawdzonych lub zwykłych kłamstw), utrata autorytetów, rozmycie prawdziwych wartości prowadzą ludzkość w prostej linii do samounicestwienia. To właśnie w takim czasie jedną ze sprawdzonych metod przywrócenia nadziei jest odzyskanie poczucia jedności w harmonii brzmień. Być może jest to wielkie uproszczenie, ale gdzie jak nie w muzyce można odnaleźć prawdziwą jedność. Kto raz doświadczył od środka udziału w chórze lub scholii, gdzie w jeden dźwięk zbierają się głosy wielu osób, ten wie, o czym mowa. To właśnie muzyka łagodzi obyczaje, poprawia nastrój, zbliża do Boga, a przede wszystkim może być doskonałym narzędziem uwielbienia.
Talenty, jakimi Dobry Bóg obdarza ludzi, są nam darowane przede wszystkim po to, aby jak głosił św. Ignacy Loyola: „Pana Boga kochać, Jemu służyć i przez to zbawić swoją duszę”.
Muzyka i to nie tylko sakralna wpływa także na poprawę samopoczucia! Doświadczyłem tego wielokrotnie, jak po ciężkim dniu, kilkadziesiąt minut śpiewu na próbie czy też adoracji pozwalało całkowicie zmienić nastrój, nabrać entuzjazmu i, co ciekawe, czasami naprawić (uleczyć) struny głosowe. Oczywiście, jak to w życiu bywa, dobre brzmienie musi być poparte wielokrotnymi powtórzeniami, cierpliwymi próbami, aż do osiągnięcia pożądanego efektu. Na końcu czeka jednak nagroda w postaci cudownej harmonii, ekspresji i oddziaływania na słuchających. To muzyka ściąga do kościoła młodych poszukujących, to śpiew potrafi skruszyć najtwardsze serca, wreszcie pomaga zwielokrotnić wołanie do Boga!
Zarówno chorał gregoriański, jak i odkrywane przez pana organistę stare, cudowne śpiewy mszalne oraz współczesne utwory liturgiczne, możemy przeżywać na próbach naszej scholii parafialnej, o dźwięcznej nazwie Gaudium Providentiae (Radość Opatrzności). Od ośmiu lat spotykamy się, stanowiąc wspólnotę ludzi nie tylko wspólnie śpiewających, ale przede wszystkim wspierających się modlitwą, rozmową i dzieleniem. Dlatego jeżeli tli się w Twojej głowie choć odrobina pragnienia, aby doświadczyć mocy harmonii, a dodatkowo wiesz, że Bóg obdarzył Cię talentem wokalnym, zapraszam na próbę w każdy poniedziałek o 19.30 do Studni Życia. Niech brzmi muzyka i niechaj wypełnia nasze serca chwałą, bo kto śpiewa, ten dwa razy się modli.
Tadeusz Kostoń

