Macierzyństwo jest trudne. Mnogość trosk, zmartwień, dźwiganie na barkach odpowiedzialności za wychowanie młodego pokolenia. Ciągłe pytania, które sama sobie refleksyjnie zadaję: Czy jestem dobrą mamą? Czy odpowiednio się o nich troszczę? Wychowuję "jak należy"? Czy z moich dzieci wyrosną samodzielni, mądrzy, dobrzy i wartościowi ludzie? Ale tak naprawdę najtrudniejsze jest to, że na te pytanie nikt mi dziś nie odpowie. Na wszystkie odpowiedzi dopiero przyjdzie czas. Wszystko przyniesie życie. Czy więc warto się zamartwiać i żyć dziś w stresie, o to co będzie? Jesteśmy pokoleniem rodziców, którzy muszą dokonywać wyborów między tym, co im już dobrze znane, a tym co dla nich zupełnie nowe i niezbadane. Żyjemy obecnie w czasach intensywnego rozwoju medycyny i psychologii, przez co wiedzy na temat różnorakich metod wychowania jest coraz więcej i dostęp do niej jest na wyciągnięcie ręki. Co więc wybrać, żeby nie popełnić błędu? Dobrze jest przyswajać sobie tę wiedzę, kształcić się, interesować i czytać, ale tak naprawdę kluczem do sukcesu jest tutaj przede wszystkim zaufanie. Dziecku, że jest kompetentne, jedyne w swoim rodzaju, ewolucyjnie dąży do jak najlepszego rozwoju w wolności, samostanowieniu i wewnętrznej motywacji. Zaufanie Bogu - że ześle nam łaski potrzebne do jak najlepszego wzrastania naszej rodziny, wsparcie oraz siłę do pokonywania wszystkich trudności naszej codzienności, ale przede wszystkim zaufanie sobie, jako matce - że jesteśmy dobre! Wystarczająco dobre! To co teraz robimy, robimy z wiedzą, jaką obecnie mamy i z najlepszymi chęciami, jakie posiadamy. Nie musimy się porównywać do innych, ani walczyć ciągle o bycie lepszą wersją siebie. Możemy czerpać co najlepsze z tego, czym zostałyśmy obdarowane! Nie bez powodu Bóg stworzył nas takimi, jakie jesteśmy! Musimy to tylko w sobie odnaleźć i dobrze wykorzystać, a to naprawdę wystarczy, żeby życie przyniosło nam jak najlepsze owoce.
G.S.

