Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich; Tobie go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia.

Te słowa słyszymy z ust celebransa, który modli się nad darami. Podczas każdej Eucharystii.

Niedawno jedna z moich podopiecznych zadała mi pytanie: Gdyby miał Pan wybierać jeden z dwóch zawodów: piekarz czy cukiernik, to który z nich Pan by wybrał?

Nie pamiętam mojej odpowiedzi, ale pamiętam, co ta osoba mi odpowiedziała. W czasie pandemii, obostrzeń, wybrałaby zawód piekarza, bo bez wyrobów cukierniczych można przecież przeżyć, a bez pieczywa, to nie wyobraża sobie życia. W końcu każdy z nas go codziennie potrzebuje. Co za prosta i ważna odpowiedź!

W dzisiejszych czasach, dobrobytu, nie często zastanawiamy się nad wartością chleba. W sklepach mamy wręcz nadmiar różnego rodzajów pieczywa. Nie zastanawiamy się długo, jak i skąd go mamy i co by było, gdyby go nagle zabrakło.

Jednak zdarzają się czasy, jak chociażby teraz, że nie ze wszystkich dóbr możemy korzystać, nie wszędzie pójść. Wprawdzie piekarnie i cukiernie funkcjonują normalnie i nie brakuje nam pożywienia, ale jeszcze ponad rok temu, byliśmy świadkami paniki, gdy niemal wszystko znikało z półek w ekspresowym tempie. To mogłaby być namiastka tego co, było w czasach św. Mamerta z Vienne, o czym opowiem później…

Na początku Świata, Bóg błogosławił wszystko i podarował człowiekowi, i całemu stworzeniu, dobra ziemi, by to dawało siły witalne. Potem Izrael dziękował Bogu za dary, składając na ołtarzu ofiary zarówno z płodów rolnych, jak i ze zwierząt. Właściciele pól czy sadów pozostawiali też część plonów dla wdów, sierot i biednych, dla tych osób, które nie mogły samodzielnie egzystować.

Kain i Abel oddawali ofiary z dóbr swojej pracy Bogu. Jak wiemy ofiara Abla została przyjęta przez Boga, a drugiego brata nie. Być może decydowała o tym intencja serca i wynikająca z tego wartość tej ofiary.

Może dziś warto sobie zrobić rachunek sumienia z tego, jak wykorzystujemy dziś te dobra, czy może je marnujemy czy dzielimy się nimi z potrzebującymi, czy wreszcie za nie dziękujemy Bogu, chociażby krótko, przed każdym posiłkiem. Gdy mamy łatwość w zdobyciu codziennego chleba, zapominamy odnosić to do Stwórcy, z którego hojności otrzymaliśmy te dary, a słowa Modlitwy Pańskiej chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj wypowiadamy nie zastanawiając się nad tym, że obok odniesienia do Chleba Bożego – Eucharystii, odnoszą się również do zwykłego bochenka chleba.

W najbliższych dniach będziemy mieli okazję podziękować Bogu za dary plonów, ale przede wszystkim na progu rodzenia się tych plonów, prosić Stwórcę o błogosławieństwo plonów.

W dniach 10 – 12 maja obchodzimy tzw. Dni Krzyżowe, których właściwa nazwa powinna być Dni błagalne (rogationes, od łac. rogo – prosić, modlić się).

W Polsce taka nazwa wzięła się od procesji, które były/są odprawiane do krzyży, stojących w polu, przy których odprawiano nabożeństwa błagalne.

Tradycja Dni Krzyżowych ma już ponad 1500 lat. Narodziła się we Francji. Około 450 roku kraj ten nawiedzały gwałtowne klęski żywiołowe, święty Mamert (V w.), biskup Vienne nad Rodanem, nakazał odprawianie procesji błagalnych na trzy dni przed Wniebowstąpieniem (były to tzw. litaniae minores – prośby mniejsze). W następnych latach urodzaje były bardzo pomyślne. Ten zwyczaj po synodzie w Orleanie w 515 roku rozszerzony został na całą Galię. Zwyczaj przejęto w Rzymie za Leona III (VIII/IX w.), rzymskie księgi liturgiczne odnotowują je już w XIII w., ale dopiero po reformie mszału za papieża Piusa V w 1570 roku znajdują one swoje miejsce w mszale.

Początkowo obchody te miały charakter zdecydowanie pokutny. Jednak dostrzeżono, że było to niezgodne z duchem przeżywanego okresu liturgicznego – trwał przecież nadal radosny okres wielkanocny. Według nowego kalendarza liturgicznego Kościół w Dni Krzyżowe zanosi błagania do Boga o obfite plony ziemi i pracy ludzkiej oraz o zaspokojenie potrzeb człowieka, a nadto dziękuje Mu za otrzymane z jego rąk dobrodziejstwa. Konferencja Episkopatu Polski (30 września 1969 r.) zachowała obchodzenie Dni błagalnych w trzech dniach poprzedzających uroczystość Wniebowstąpienia. W poniedziałek odprawia się msze z wotywy w okresie zasiewów, we wtorek – o uświęcenie pracy ludzkiej, zaś w środę za głodujących. Nabożeństwo połączone z procesją, które poprzedza Eucharystię, odbywa się w szatach koloru białego.

Włączmy się w prośbę do Boga o to, by nie brakło nam pożywienia, ale też dziękujmy Temu, który nam te plony daje i dzięki Któremu żyjemy.

Marcin Smolarski