...A skoro tak, to możemy przejść na wyższy poziom, czyli rozprawić się z relatywizmem (subiektywizmem), który dla współczesnego człowieka (modernisty) jest punktem wyjścia i odniesienia. Modernista zakłada, że żadna prawda obiektywna (absolutna) nie istnieje, a co za tym idzie, nie może także istnieć żadna obiektywna (absolutna) norma moralna. Dla modernisty prawda zawsze będzie miała charakter względny i zależeć będzie od bardzo wielu czynników, np. kultury, języka lub świadomości. Najkrócej rzecz ujmując, prawdą jest tylko to, co zostało uznane za prawdę i tylko w takim zakresie, w jakim pasuje ona do zmieniającej się rzeczywistości. W kontekście relatywizmu świadomie użyłem i będę używał pojęcia „modernista”, ponieważ w odniesieniu do wiary i moralności słowa te znaczą dokładnie to samo. Szerzej opiszę Ci to dalszej części listu. Obserwując współczesny świat, przyznasz mi zapewne rację Przyjacielu, że relatywizm zakorzenił się nie tylko w świadomości jednostek, ale znalazł również swoje odzwierciedlenie w prawie. Wielu bowiem uważa, że prawda wygląda tak, jak ją definiuje demokratycznie wybrana władza. Problem polega jednak na tym, że różne rządy, w różym czasie inaczej określają prawdę i nadają jej często wygodne dla siebie znaczenie. Zapewne powiesz mi tak: czasy się zmieniają, to i normy prawne powinny się zmieniać i dostosowywać do zmieniającej się rzeczywistości. Być może Cię zaskoczę, ale co do zasady przyznam Ci rację, z jednym zastrzeżeniem, że istnieją jednak pewne prawa (prawdy), których żadna władza nigdy zmienić nie może. Pisząc to, mam na myśli oczywiście tzw. prawa naturalne, które mają charakter bezwględny i dotyczą każdego człowieka bez wyjątku. Zapytam wprost: Czy uważasz, że Twoje prawo do życia może zależeć od poglądów innych ludzi lub decyzji jakiegoś rządu lub parlamentu? A czy to, że jesteś wolnym człowiekiem wynika według Ciebie z tego, że ktoś Ci tę wolność przyznał, czy raczej z tego, że jest ona wpisana w Twoją naturę? A prawo posiadania (własności) – jest Twoim prawem niezbywalnym, czy raczej efektem czyjegoś „widzimisie” lub umowy społecznej? Nawet to jest wpisane w Twoją naturę, że kochasz i chcesz być kochanym oraz szukasz dobra, a unikasz zła,. Nikt nie może pozbawić Cię tych praw i zmusić np. do tego, żebyś czynił zło sobie lub innym. Przedstawiciel klasycznej myśli (a za takiego uważa się również piszący do Ciebie scholastyk:)) przyjmuje, że prawo naturalne ma charakter bezwzględny, niezmienny i wpisane jest w istotę człowieczeństwa. Prawa naturalne człowieka zatem, nie mogą być z jakiegokolwiek powodu i przez kogokolwiek naruszane, zmieniane oraz definiowane inaczej, niż wynika to z ich natury. Aby lepiej zobrazować to o czym piszę, posłużę się ekstremalnym przykładem. W czasie procesów norymberskich (lata 1945-1949), naziści próbowali uciekać przed odpowiedzialnością za zbrodnie broniąc się tym, że działali zgodnie z przyjętym i obowiązującym w III Rzeszy prawem. To właśnie stosowaniem prawa i wykonywaniem rozkazów usprawiedliwiali dokonywane morderstwa, rabunki oraz zamykanie ludzi w obozach zagłady. Mało tego, wielu z nich uważało także, że działali na rzecz dobra wspólnego narodu niemieckiego, tzn. dbali o czystość rasy oraz poszerzali przestrzeń życiową Niemców. Na każdym kroku podkreślali, że działali zgodnie w wolą narodu i wychodzili na przeciw społecznym oczekiwaniom obywateli. Dla usprawiedliwienia swoich zbrodni, posunęli się nawet do zmiany prawdy o samym człowieku twierdząc, że Żydzi, Cyganie oraz Słowianie nie są ludźmi w pełnym tego słowa znaczeniu i w związku z tym, nie zasługują na ludzkie traktowanie. Ponadto przeprowadzając „Akcję T4”, naziści zdefiniowali na nowo takie pojęcia jak dobro, współczucie oraz miłosierdzie, które oznaczały według nich masową eutanazję eugeniczną wszystkich, których życie niewarte było życia! Trybunał w Norymberdze, wydając wyroki śmierci wobec zbrodniarzy, powołał się jednak nie na obowiązujące prawo pozytywne (normy prawa niemieckiego lub miedzynarodowego), czy społeczną akceptację oraz wolę większości Niemców, ale na wpisane w naturę człowieka niezbywalne prawa naturalne. Myślę mój Drogi Przyjacielu, że zgodzisz się z przyjętym przez Trybunał poglądem, że istnieją w świcie prawa (prawdy) obiektywne i bezwzględne, które są niezależne od czyjegoś widzimisie”. Nawet to, że tych „widzimisiów będzie wielu i stanowić będą większość społeczeństwa, nie znaczy wcale, że będą mieli rację. A skoro uznajemy, że istnieją wpisane w naturę człowieka niezbywalne prawa, to powiedz mi mój drogi Agnostyku: Dlaczego oraz na jakiej podstawie współczesny człowiek żąda zalegalizowania aborcji? Na jakiej podstawie uzurpuje sobie prawo decydowania o tym, że jedno życie warte jest ochrony, a inne nie?! W imię jakich ogólnoludzkich praw i wartości, współczesny człowiek zgadza się na zabijanie ponad 40 mil dzieci nienarodzonych rocznie?! W oparciu o jakie normy pozwalamy definiować na nowo, kto jest człowiekiem, a kto „podludziem” - zdefiniowanym jako zlepek komórek?! Na jakiej podstawie oraz w imię jakich „uniwersalnych praw” („prawd”) wprowadza się przepisy zezwalające na eliminowanie z życia ludzi chorych, niepełnosprawnych oraz słabych? Pytam się w końcu: KTO może i w oparciu o jakie „wartości” zmieniać naturalne prawa człowieka oraz prawdą o nim samym?! Jeśli chcemy być w zgodzie naturą i zdrowym rozsądkiem, to odpowiemy: NIKT !!! Jeżeli przyjmiemy natomiast odmienne stanowisko, to chcąc nie chcąc musimy również zastosować argumentację nazistowskich zbrodniarzy i powiedzieć: Każdy (!), ponieważ każdy ma swoje „widzimisie”, ponieważ tak chce i tak uważa większość „widzimisów” i tak zdecydowała, demokratycznie i legalnie wybrana władza „widzimisiów”. Ks. Józef Tischner zwykł mawiać, że...CDN

Jóżef Heczko